Monthly Archive: Sierpień 2014

Sposób na powrót do życia

66Nic tak nie stawia na nogi po nieprzespanej, imprezowej nocy, jak wysokokaloryczne śniadanie i bardzo mocna kawa sypana posłodzona kilkoma łyżeczkami cukru. Ten patent opracowałem już kilka lat temu, jeszcze na studiach i cały czas sprawdza się równie dobrze. Koledzy, którym go przekazałem nie są aż tak pozytywnie do niego nastawieni, ale na mnie działa idealnie. Oczywiście czasem zdarzają się imprezy, po których następnego dnia rano nie mogę nawet spojrzeć na jedzenie, bo nadal walczę z odruchami wymiotnymi, jednak po mniej intensywnej zabawie siły odzyskuję po sowitym posiłku.

Mieszkanie z rodzicami na swoje wady, jednak najważniejszą zaletą jest to, że w lodówce zawsze znajdziesz coś do jedzenia, a co więcej, kochająca mama przygotuje ci pyszne śniadanko, gdy ty będziesz próbował obudzić się pod porannym prysznicem. Kocham moją mamę za to, że toleruje swojego trzydziestoletniego syna w domu, podczas gdy inna już dawno próbowałaby się mnie pozbyć. W końcu mam pracę (pracuję jako projektant Siemianowice Śląskie) i stać by mnie było na wynajęcie mieszkania i usamodzielnienie się. Tyle, że mi się nie chce.

Gdy patrzę na górę jajecznicy i kilka kiełbasek czekających na mnie na śniadanie to rozumiem dlaczego nadal mieszkam w rodzinnym domu. Zazwyczaj, w dzień po imprezie mam takie ssanie w żołądku, że wielkie śniadanie pochłaniam bez większych problemów. Podobnie było i dzisiaj.

Zajęcia inne niż wszystkie

a66O tym, że mój syn w jakiś sposób zwiąże się zawodowo z ogrodnictwem wiedziałam już w czasach jego dzieciństwa, kiedy Tomasz całymi dniami mógł siedzieć w ogrodzie, pielić grządki i przesadzać kwiatki. Podczas gdy jego koledzy biegali po polach i wchodzili na drzewa, mój syn wolał spędzać czas ze mną, na działce, poznając nazwy nowych kwiatów i roślin. Czasami nakazywałam mu iść pobawić się z rówieśnikami, w końcu nie chciałam, by moje dziecko traktowane było jak odludek, jednak z czasem zaniechałam tej praktyki, bo stwierdziłam, że nie powinnam zmuszać Tomka do czegoś, na co on nie miał ochoty. Jeśli najlepiej czuł się ze mną, w ogródku, to nie powinnam mu tego odbierać.

Początkowo dzieci trochę naśmiewały się z mojego Tomka, jednak gdy zauważyły, że on nie reaguje na ich zaczepki to w końcu dały mu spokój i zajęły się swoimi zajęciami. W tym czasie mój syn poznawał nazwy nowych roślin, a ja sama przed tymi wspólnymi chwilami musiałam się przygotowywać, bo wiedza Tomka o ogrodnictwie powoli przerastała moją.

Teraz mój Tomek jest już dorosłym facetem, który od paru lat pracuje jako projektant ogrodów, projektant Lubin. Jak na nasze niewielkie miasteczko jest to dość rzadko spotykana funkcja, jednak Tomasz cały czas ma ręce pełne roboty. Świadomość mieszkańców miasta dotycząca zagospodarowania ogrodów rośnie, dzięki czemu rośnie też liczba zleceń na projekty. Jestem niezmiernie dumna z mojego syna!